Reszta renegatów zadrżała przy wejściu.
Alaric jako pierwszy wszedł na arenę, a Lyra podążyła tuż za nim.
Rozejrzeli się dookoła.
Cała ta przestrzeń przypominała antycznego tytana.
Jej wysokie kamienne mury, smagane wiatrem i deszczem, sięgały niemal dziesięciu pięter. Wewnątrz ogromnej areny rzędy kamiennych siedzeń otaczały pole walki, którego piaszczyste podłoże było splamione zaschniętą krwią.






