Astraea wpatrywała się w niego.
Przerażenie zniknęło z jej twarzy.
W końcu jej oblicze stało się całkowicie beznamiętne.
— Tak — wymówiła.
— …Co?
— Powiedziałam: tak. — Astraea zaśmiała się cicho. — Chciałeś odpowiedzi. Odpowiadam ci teraz — tak. Chcę Wyatta dla siebie.
Cassian zacisnął zęby, gromiąc ją wzrokiem.
— Zamierzasz mnie osądzać, Cassianie? Za to, że wdowa pragnie najprzystojniejszego i






