Zaskoczyło mnie to, jak bardzo nasze myśli się zsynchronizowały; rozmawialiśmy tak, jakbyśmy czytali sobie w myślach przed wypowiedzeniem słowa.
Spojrzałam na niego porozumiewawczo, gdy miał już zacząć mówić.
– Okej, słuchajcie – zaczął, a ja usadowiłam się wygodnie na krześle – a co powiecie na klub, co? – zapytał, a ja nie musiałam mówić ani słowa, by wiedział, że się zgadzam; aprobata była wypi






