Drzwi do mojej sali znów otworzyły się gwałtownie, a do środka wszedł Ryker, za którym podążał lekarz. Nie wiedziałam, co się dzieje, ale lekarz miał ponury i niemal zszokowany wyraz twarzy. Leżałam na szpitalnym łóżku, przygotowując się na najgorsze.
Lekarz podszedł z posępną miną, a Ryker, stojący przed nim, dzielił to samo spojrzenie. Natychmiast się spięłam na ich widok.
Dlaczego obaj byli tac






