~Punkt widzenia Vandera~
Cisza, która zapadła, była ogłuszająca, przerywana jedynie cichym trzaskiem ognia w kominku za nami. Spojrzenie Juliana wbijało się we mnie z ciężarem jego aury Alfy, rzucając mi wyzwanie, bym się zachwiał, ale nie uległem. Mój wyraz twarzy pozostał niewzruszony jak kamień, nie chciałem okazać cienia słabości czy niepewności.
Tu nie chodziło tylko o moją dumę — chodziło o






