Przyjęcie zakończyło się odejściem gości do ich komnat. Nawet gdy wszyscy się rozeszli, Ezra nie spał, stojąc przed kominkiem.
Żar od czasu do czasu strzelał, podtrzymując stały ryk ognia. Co jakiś czas dokładano nową kłodę, by tchnąć w niego życie. Rzeźbienia wzdłuż marmurowego gzymsu były dziełami sztuki, ale to nie miało znaczenia.
Jego koszula była rozpięta, a krawat w nieładzie. Stał tam z ki






