Ezra nie zwlekał ani chwili. Jego usta spoczęły na jej ustach i w mgnieniu oka uniósł ją w ramiona, sprawiając, że dech zaparło jej w piersi.
Z trudem łapała powietrze. Gdy tylko tlen wypełnił jej płuca, jego wargi znów odnalazły jej usta.
Jego język domagał się wstępu, podczas gdy jego dłonie błądziły w jej włosach i gładziły jej twarz. Jej słodką, niewinną twarz. Pragnął, by to oblicze nigdy wię






