Kroki gwałtownie ustały, a oczy wszystkich zwróciły się w jej stronę. Ich tętent o ziemię dudnił wcześniej jak bębny, ale cisza, która po nim nastąpiła, była obezwładniająca. Wyglądało na to, że byli oszołomieni tym, co widzą.
Znów zapanował spokój, tym razem nie z powodu deszczu, lecz braku ruchu. Czarny wilk zrobił krok naprzód w jej kierunku. Jej oczy omiatały otoczenie, wypatrując kogokolwiek,






