Nie było czasu na wahanie. Przeskoczyła przez strumień i rzuciła się do szaleńczego biegu. Jej łapy ledwo dotykały ziemi, by zaraz znów wzbić się w powietrze. Czuła się, jakby leciała.
Wokół niej niosło się echo wycia. Osaczali ją. Gdyby to była walka jeden na jeden, nie ustąpiłaby pola, ale tam, na zewnątrz, czekała cała armia – a bez względu na to, jak wielkie posiadała umiejętności, nikt nie by






