Podróż minęła tak szybko, jak gasnące światło zachodzącego słońca. Rozmawiali o błahostkach, o niczym ważnym, po prostu ciesząc się nawzajem swoim towarzystwem. Nerwy Kaelie uspokajały się z każdą minutą.
Samochód pokonywał kolejne zakręty, gładko sunąc po drodze. W końcu wjechał do parkingu podziemnego. Kaelie patrzyła, jak auto lawiruje, aż zatrzymało się przed windą.
Otoczenie było nieco mylące






