Rozdział trzydziesty piąty
•VIVIENNE•
Sebastian spojrzał na mnie z szelmowskim błyskiem w oczach. Zesztywniałam po tym, co powiedział.
„Teraz moja kolej, żebyś to ty doszła, Vivienne”. Te osiem słów wciąż dzwoniło mi w uszach. Byłam zbyt oszołomiona, by mu odpowiedzieć. Wpatrywałam się w niego, ale tak naprawdę błądziłam myślami gdzie indziej.
— Vivi? Wszystko w porządku? — zapytał, machając mi rę






