Rozdział piętnasty
• SEBASTIAN •
Obudziłem się gwałtownie, a moje oczy otworzyły się, jakby wezwane przez jakąś niewidzialną siłę. Pokój, kąpany w miękkim blasku wczesnego porannego słońca, powoli stawał się wyraźny. Rozejrzałem się i zobaczyłem, że jestem w salonie naszej willi. Musiałem zasnąć na kanapie wczoraj wieczorem podczas pracy.
Usiadłem i wtedy dotarło do mnie, że byłem przykryty kocem,






