Rozdział piąty
•SEBASTIAN•
– Co to ma, do jasnej cholery, być?! Czy ja się przesłyszałem? – cedziłem przez zęby, a na jego twarzy pojawił się drwiący uśmieszek.
– Powiedziałem, że jedziecie w podróż poślubną z żoną – powtórzył.
– Dlaczego? – zapytałem, udając spokój.
– Bo tak wypada – odparł.
– Cóż, ja nigdzie nie jadę. Mam ważniejsze rzeczy do roboty niż spędzanie czasu z wiedźmą – oświadczyłem.






