Kinsley
Nadszedł ten moment. Staliśmy przed budynkiem, który król otrzymał jako tymczasową siedzibę na czas rozwiązywania problemów po wojnie.
— Tędy, król właśnie obraduje, przyjmie was, gdy skończy... witajcie, witajcie — powiedział jeden z ciężkozbrojnych wojowników, a ja głośno przełknęłam ślinę. Zan uścisnął moją dłoń, dodając mi pewności siebie. Miałam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Ka






