Zander
— Czekaj! To pomyłka! — usłyszałem głosy w tle.
Niech to szlag, widziałem tylko czerwień. A szczerze mówiąc, widziałem zieleń.
Potworną, zieloną zazdrość. Nigdy w życiu nie czułem się w ten sposób. Pachniała tym człowiekiem, który nazwał ją Kins, jakby łączyła ich intymna więź... nawet mój wilk tracił zmysły.
— Alfo, błagam, to tylko człowiek! — nalegali.
— Zander, na Boginię! — krzyknęła m






