– Wujku! Wujku! – krzyczała Willow, zbiegając po schodach prosto do Juliana.
– Boże, Willow, przestań biegać – jęknął Julian, szeroko rozkładając ramiona.
Zaśmiała się i wpadła w jego uścisk. – Przecież się nie przewrócę.
– Nigdy nic nie wiadomo.
– No więc, znalazłam tę sukienkę. Zapomniałam, że mama mi ją kupiła – odsunęła się od niego i obróciła w kółko, by mógł ją podziwiać.
– Woah, wyglądasz w






