Szef Very wpadł z powrotem, szarpnął ją w róg i dał upust wściekłej tyradzie. "Czyż nie chwaliłaś się zawsze, jak to potrafisz ściągnąć inwestorów i dogadywać się z ludźmi przy forsie?
"Cóż, teraz wszystko jasne. Ci inwestorzy wcale do ciebie nie wzdychali dlatego, że byłaś kimś ważnym; uganiali się za projektem Niny".
Z każdym słowem coraz bardziej się nakręcał, dźgając palcem prosto w nos Very.






