Właśnie wtedy nadbiegła asystentka Mayi, trzymając dwa brzęczące telefony, a jej twarz była blada jak ściana.
"Maya! Dorila właśnie przysłała nam formalne pismo. Jednostronnie rozwiązują wszystkie nasze umowy reklamowe," wypaliła.
"Dzwonił dział prawny Pretties. Powiedzieli, że nasz wizerunek został poważnie nadszarpnięty i pociągną nas do odpowiedzialności za złamanie warunków umowy. Odszkodowani






