Ale przez to, że jego superokrągłe ciałko ciągnęło go w dół, małe łapki Grubaska ześlizgnęły się i cała wiewiórka po prostu sturlała się z gałęzi jak wielka, puszysta kula!
– Rany! – krzyknęła Nina, rzucając się, by go złapać.
Całe szczęście, że wielki ogon Grubaska całkowicie uratował sytuację. Wykręcił nim w powietrzu, zamieniając go w spadochron i spowalniając upadek.
Z cichym „puf” wylądował c






