Tymczasem Nina wyszła na otwartą przestrzeń i delikatnie zagwizdała w stronę nieba.
Czarna smuga zniżyła lot i wylądowała pewnie na jej uniesionym przedramieniu.
To był Pan Kruk.
Pan Kruk wypiął pierś, a jego koralikowe oczka rozbiegały się na wszystkie strony. – Nina! Wracamy do roboty? Jeśli tym razem łapiemy wielkiego złoczyńcę, czy to znaczy, że będzie też premia?
Pan Kruk potarł o siebie skrz






