Wszystkie dziki zamilkły w tym samym momencie.
Właśnie wtedy powietrze nagle wypełniło się dźwiękiem uderzających skrzydeł.
Auspice, który śledził rudego lisa, wystrzelił z powrotem jak błyskawica.
Wylądował na drewnianej belce obok Niny, trzymając rudego lisa za kark w swoim dziobie.
Łapy lisa zwisały w powietrzu, zbytnio przerażonego, by poruszyć choćby mięśniem.
Auspice puścił go, a rudy lis wy






