Po wzięciu prysznica ledwo co założyłam jedną z koszul Tobiasa, gdy usłyszałam dzwonek telefonu. Podał do miejsca, w którym leżał i ładował się obok łóżka, po czym podniósł go i odebrał; wyglądał jak telefon satelitarny. "Co?" – jego głos brzmiał gniewnie. Theo wyszedł; wyraźnie wsłuchiwał się w słowa osoby po drugiej stronie. Tobias nagle i gwałtownie się rozłączył, nawet się nie pożegnawszy.
"J






