**Perspektywa Evelyn**
Ryland zawiózł nas do motelu. Nie mieliśmy bladego pojęcia, dokąd jechać; wiedzieliśmy tylko, że nie mogę wrócić, co nie zostawiało nam zbyt wielu opcji. Był to jeden z tych przydrożnych moteli na jakimś zupełnym odludziu, wyglądający jak idealne miejsce, w którym seryjny morderca czaiłby się na swoje ofiary. Facet za ladą wyglądał, jakby na co dzień nie miał zbyt dużego kon






