Wbrew mojemu przekonaniu, że Hayden zniknie następnego dnia, spędził u mnie kilka kolejnych dni. Lubiłam jego obecność i przyzwyczajałam się do spędzania z nim czasu; jednak po kilku dniach zdałam sobie sprawę, że to nie było normalne. Przykleił się do mnie jak rzep i podążał za mną wszędzie, gdziekolwiek się udawałam. Nie chciałam mu tego mówić, ale stawał na przeszkodzie w moim codziennym życiu.






