– Zgaduję, że zwiedzanie odbędzie się po lunchu... – powiedziałam z przygnębionym westchnieniem.
– Zgadza się. Zjadaj. Nie chcę mówić Haydenowi, że niewiele jesz... – powiedziała Ciocia z udawanym oburzeniem.
Znowu Hayden...
– Dobrze, dobrze... – powiedziała, po czym zabrałam się do jedzenia.
Jedzenie smakowało wspaniale, skoro teraz miałam nastrój na to, by dopisywał mi apetyt. Położyłam dłoń na






