– Proszę, poczekaj, aż wyjdziemy do ogrodu, dobrze? Tylko się nie zesikaj – ostrzegłam kpiąco.
Musiałam postawić Małego Haydena na podłodze, żeby móc zebrać materiały i narzędzia plastyczne, które chciałam zabrać na zewnątrz, by zająć się tworzeniem w ogrodzie. Mały Hayden wyglądał na nieco zdezorientowanego faktem, że nagle spuściłam go z rąk, ale mimo to postanowił trzymać się blisko mnie. Kręci






