Harper
Dean szedł kawałek przede mną, bo nie nadążałam. Wciąż miałam ochotę poprowadzić opuszkami palców nieco dłużej po chłodnej ścianie, gdy przechodziliśmy przez kolejny korytarz, który wyglądał, jakby został wyjęty z magazynu architektonicznego.
– Wiem, że już to mówiłam, ale ten dom jest… – urwałam, spoglądając na wysokie sufity. – Zapiera dech w piersiach. Naprawdę czuć, że to twój dom.
Spoj






