GENEVIEVE
Alistair wrócił tuż po zachodzie słońca, gdy niebo za oknami Rosalind mieniło się smugami gasnącego pomarańczu i posiniaczonego fioletu. Siedziałam na krawędzi sofy z Celine wciąż wtuloną w mój bok i Geoffreyem opartym o fotel Rosalind, udającym, że nie słucha, a jednocześnie nadsłuchującym każdego dźwięku z podjazdu.
W chwili, gdy usłyszałam otwierające się drzwi wejściowe, coś w moje






