GENEVIEVE
Audrey się nie poruszyła. Nie mrugnęła. Stała w drzwiach mrocznego domku, jakby sama noc ulepiła tę kobietę z mrozu i okrucieństwa.
Jej uśmiech był drobny, wyrachowany i drapieżny.
Uśmiech kogoś, kto wreszcie zagonił w kozi róg ofiarę, na którą polował od lat.
– Czy wiesz – mruknęła, miękkim jak jedwab głosem, przez który jednak przebijał jad – że na całej planecie jest tylko jedna o






