GENEVIEVE
Poranek nadszedł, zanim byłam na to gotowa.
Blade światło przeciskało się przez zasłony, muskając ściany tą niepewną szarością, która nigdy nie wie, czy należy jeszcze do nocy, czy już do dnia. Musiałam zapadać w sen i budzić się co godzinę, słysząc kroki w korytarzu, pomruk głosu Celine i ciche odpowiedzi Cartera. Każdy dźwięk przypominał mi, że coś w moim życiu pękło, a my czekaliśmy






