Pięć lat później
Śmiech wypełniał posiadłość Sterlingów, głośny, nieskrępowany, odbijający się echem pod wysokimi sufitami i w wypolerowanych holach, które niegdyś były ciche i ponure. Teraz tętniła życiem, a w każdy jej kąt docierały chichoty, piski i tupot małych, niespokojnych stóp.
Minęło pięć lat od tamtej długiej, bolesnej nocy w szpitalu. Pięć lat, odkąd Alistair drżącymi dłońmi nadał imię






