GENEVIEVE
Obudziłam się w ciszy.
Nie była to ta zimna, dusząca cisza, która otoczyła mnie w tamtym apartamencie. Nie cisza horroru, przesiąkniętych krwią ścian i słów wyrzeźbionych z okrucieństwem. Ta była delikatniejsza. Ciężka, owszem, ale stabilna.
Ten rodzaj ciszy, który należał do Alistaira.
Moje rzęsy zadrżały, światło było przytłumione, pokój znajomy — jego gabinet. Moje ciało ciążyło j






