GENEVIEVE
W słuchawce zapadła martwa cisza na jedno uderzenie serca, a potem:
– Witaj ponownie, moja najdroższa Genevieve.
Moja klatka piersiowa zesztywniała. Głos był gładki, jak miód wylany na szkło, ale ostry pod spodem. Gregory.
Moje palce zacisnęły się na telefonie. – Czego chcesz?
Cichy śmiech przelał się przez linię, wlewając lód w moje żyły. – Prosto do sedna. Brzmisz zupełnie ja






