GENEVIEVE
– Genevieve. Dobry Boże, Genevieve, lepiej miej dobre wyjaśnienie na to wszystko, na wszystko! – zrzędziła Juliette, a jej głos przeszedł w coś pomiędzy paniką a irytacją. – Ciocia Margaret o niczym nie wie. Byłam u niej wczoraj wieczorem.
Westchnęłam i zamknęłam oczy, opierając się o chłodny, marmurowy blat w kuchni apartamentu.
– Dzięki Bogu – mruknęłam z ulgą. – Trzymaj ją z dal






