GENEVIEVE
Obudziłam się po najprzyjemniejszym śnie, jakiego uświadczyłam od wieków i zgadnijcie co?
Bam – był poniedziałek.
Kiedy otworzyłam oczy, Alistaira już nie było. Nic dziwnego. Ten facet prawdopodobnie był już w połowie podbijania świata. Przeciągnęłam się, ziewnęłam i zmusiłam się do opuszczenia kokonu ciepła, w który stopiłam się przez noc.
Na górze odświeżyłam się i ubrałam. Prosta bluz






