Cassidy
Poniedziałek okazał się tak naprawdę zwykłym poniedziałkiem, z tą dodatkową atrakcją w postaci kolejnego ulewnego deszczu... w czerwcu. Ale tak właśnie bywało na północno-zachodnim wybrzeżu. Carter zaproponował, że spędzi ten dzień z Maverickiem, zamiast puszczać mnie na poranną wyprawę do przedszkola, co oznaczało, że dostałam dodatkową godzinę snu, a to z kolei równało się z tym, że






