Kim
Dwa lata później...
UMIEŚCIŁAM FOZZIEGO w jego boksie... tym w domu mojej babci... i zamknęłam drzwi. Po ślubie z Knightem przenieśliśmy tu również jego konie, a nasza roczna córeczka Cambry siedziała w wózku w alejce stajennej, obserwując mnie. – Moja przyszła mała olimpijka, co?
Uśmiechnęła się do mnie szeroko. – Wozzie.
Zachichotałam. – Tak, kochanie, Wozzie.
Upewniwszy się, że






