Lily
NADSZEDŁ WTORKOWY poranek i obudziłam się z jękiem... i to wcale nie w dobrym sensie. Zamiast obudzić się dzięki temu, że mój mężczyzna robił coś pysznego z moim ciałem, ze snu wyrwało mnie brzęczenie jego telefonu na szafce nocnej obok łóżka.
Łóżko się zatrzęsło, a Maverick szepnął: – Halo? – Westchnął. – Tak. Ta. Okej. Na razie.
Przekręciłam się i oplotłam go ramieniem w talii. Odrz






