Remington
Merrick zaśmiał się cicho, biorąc mnie za rękę i ciągnąc w stronę mojego samochodu. Przynajmniej wiedziałam, że gdy tylko się rozdzielimy, będę mogła go spławić. Po prostu nie miałam dokąd pójść… chyba że chciałabym wrócić do mojego mieszkania. A nie chciałam. Zbyt mocno się bałam, że Witalij nadal może tam gdzieś czyhać.
Gdy zbliżaliśmy się do mojego samochodu, zauważyłam młodego






