Finch
Remington wciąż była wobec mnie zdystansowana, gdy wziąłem ją za rękę pod koniec nabożeństwa żałobnego za Michelle. Zawarliśmy tymczasowy rozejm w piątek, po tym jak przez ponad dwadzieścia cztery godziny raczyła mnie cichymi dniami, ale wciąż czułem, jak się zamyka w sobie, i nienawidziłem tego.
Pozwoliła mi wziąć się za rękę, ale wyrwała ją, gdy pastor zakończył nabożeństwo i poszła






