"Co?" wyszeptałam. "Czekał?"
"Ta, Rem. Czekał."
No to klops. To zdecydowanie było wbrew zasadom. Z drugiej strony, Alamo ufał Stumpowi, a Alamo był szychą w klubie, więc Merrickowi to nie powinno robić różnicy.
"Nie wiedziałam."
"Gówno mnie to obchodzi" - warknął.
Wrzucił moją torbę na tył wypożyczonego samochodu i otworzył mi drzwi. Wsiadłam, a on przeszedł na miejsce kierowcy.
"Ala






