Remington
W czwartkowy poranek nosiło mnie po ścianach, musiałam wydostać się z terenu klubu. W poniedziałek z grafikiem Merricka wyszedł niezły cyrk, więc byłam zmuszona zadzwonić do banku zamiast wejść do budynku, co było w porządku, udało mi się uzyskać wystarczająco dużo informacji, by zamówić czeki i tym podobne. Ale potem, we wtorek, utknął na telekonferencji z klientem, więc zanim skońc






