Gdy tylko to usłyszała, Wynter wybiegła przez drzwi, zanim ktokolwiek zdążył zareagować. Poruszała się błyskawicznie, chwytając po drodze leżący w pobliżu drewniany kij. Jej oczy były zimne i bezlitosne.
W zaułku zdążył już zebrać się tłum. Byli to głównie sąsiedzi, którzy właśnie wrócili z targu.
"O co tutaj chodzi?"
"Przyszli po Margaret Yates, mówią, że to przez nią ktoś umarł."
"To niemożliwe.






