VOKTOR
Przyznam po prostu, że byłem w siódmym, kurwa, niebie, słysząc od niej te słowa i czując jej miękkie, smukłe dłonie na sobie. Była moja, do cholery, i choć odmówiła powrotu do domu i upierała się przy kontynuowaniu tej podróży, nie potrafiłem się na nią dłużej gniewać. Była silna i nie potrzebowała, bym ją dusił swoją opieką, tak jak robili to jej ojciec i brat przez całe jej pieprzone życi






