Wszystkie głowy zwróciły się w stronę wejścia, gdy po korytarzu przetoczyły się ciężkie kroki. Napięcie w pokoju zgęstniało. Puls Blair dudnił jej w uszach.
Roman.
Wypełnił sobą framugę drzwi, barczysty i wściekły. Jego ciemne oczy omiotły pokój w poszukiwaniu celu. Miał tak mocno zaciśniętą szczękę, że wydawało się, iż za chwilę pęknie, a jego dłonie spoczywały zaciśnięte w pięści wzdłuż boków.
N






