Roman nie odpuszczał. Jeśli już, to przycisnął jeszcze mocniej. „Zostawisz ją, kurwa, w spokoju” – powiedział morderczym tonem. „Bo przysięgam na Boga, następnym razem nie będę tak cywilizowany. I proszę bardzo, spróbuj mnie pozwać. Ponieważ, kutasie, mam na ciebie znacznie więcej. Więc proszę, daj mi powód”.
Uśmiech Dana zrzedł. Tylko trochę.
Kolejne słowo Romana było krótkie i ostre, nie pozosta






