Roman siedział za biurkiem w swoim gabinecie; światło wpadające przez sięgające od podłogi do sufitu okna za jego plecami sprawiało, że dla każdego, kto wchodził do środka, tonął w cieniu. Telefon miał wyciszony, choć jego wzrok co kilka minut wędrował w jego stronę. Wmawiał sobie, że zostawienie Blair z jego rodziną było mądrym posunięciem. Eleanor i Rose świetnie potrafiły o wszystko zadbać, ale






