Blair wpatrywała się we wszystkie samochody ustawione w rzędzie na okrągłym podjeździe rodzinnej posiadłości Romana. Poważnie, musiało tam parkować co najmniej piętnaście aut.
„Jesteśmy spóźnieni?” zapytała, sprawdzając godzinę na telefonie.
Roman zaśmiał się cicho, wrzucając bieg postojowy. „Nie, moja matka najprawdopodobniej kazała wszystkim być tutaj przed nami”.
„Dlaczego miałaby to robić?”
„B






