Jej siostry i Roman wyszli, zanim zaczęły się fajerwerki. Sutton cieszyła się, że Keira była wściekła. Było późne przedpołudnie, kiedy dyrektor medyczny szpitala opuścił salę.
A raczej wycofał się tyłem, z bladą twarzą i paniczną obietnicą, że „dojdzie do sedna tej sprawy”. Luca nie podniósł głosu; nie musiał. Jego ton był cichy, lodowaty i zabójczy, sprawiający, że każde słowo trafiało w punkt.
–






