Jego oddech był ciepły na jej włosach, klatka piersiowa opierała się o jej plecy, a jedno ramię oplatało opiekuńczo jej brzuch i ich dziecko.
Poruszyła się nieznacznie. Jej uda teraz naprawdę bolały, a on jęknął cicho za nią.
– Jeszcze się nie ruszaj – mruknął. – Zbyt mocno mi się to podoba.
– Pachniemy seksem – powiedziała w jego skórę.
– Owszem – zgodził się bez wstydu.
Jej żołądek cicho burknął






